Niedziela, 19 Listop. 2017, 07:53
Witaj Gość
Główna | Rejestracja | Wejdź | RSS

Sekcja Genealogiczna

Artykuły

Główna » Artykuły » Indeks » Znaleziska

Rody matrylinearne

Paweł Bogdan Gąsiorowski 

RODY MATRYLINEARNEczyli inny obraz genealogii 

Mówiąc o rodach, zastanawiając się nad więziami genealogicznymi, mamy na uwadze najczęściej powiązania „po mieczu”. O przynależności do rodu lub dynastii, poza przypadkami wyjątkowymi, decyduje połączenie w linii męskiej. Z tym wiąże się także dziedziczenie nazwiska. Poprzez zachowanie nazwiska nawet dwie osoby odległe w czasie o kilka pokoleń, nie tylko sobie współczesne, kojarzymy z sobą. Oczywiście dane nazwisko mogą nosić różne rodziny, ale to już inne zagadnienie. Nieraz mówi się o powiązaniach „po kądzieli” czyli ze strony matki, albo szerzej poprzez kobiety. Wtedy przeważnie się je wspomina, gdy chce się ukazać pochodzenie od wyjątkowego antenata, udowodnić prawa do dziedziczenia majątku albo po prostu wskazać na istniejące pokrewieństwo między dwiema osobami żyjącymi niegdyś bądź współcześnie (nie zawsze nawet się znającymi osobiście). Jednakże dominuje pogląd, iż najważniejszą jest więź „po mieczu”. Czy zawsze tak było? Czy można tworzyć inny obraz więzów genealogicznych? 

 Wenus z Brassempouy 

 W odległych czasach musiała być bardziej rozwinięta więź w liniach żeńskich. Mówiąc o społeczeństwach matriarchalnych, podkreśla się szczególną rolę kobiety jako matki, matki-rodzicielki klanu. Odkrywane przez archeologów wizerunki kobiet, może żeńskich bóstw przedstawiających „pramatkę”, świadczą o tym wyraźnie. Potwierdza to sama natura. Podczas urodzin dziecka zawsze obecne są dwie osoby: dziecko i jego matka-rodzicielka. Problem może stanowić kwestia ojcostwa. W odległych czasach nie zawsze kojarzono sobie zbliżenie płciowe z ojcostwem i późniejszymi funkcjami ojca w najbliższej rodzinie. 

 W takich społecznościach więź rodzinna mogła być postrzegana jedynie poprzez matkę. Natomiast między ojcem (czyli mężem matki) a synem nawiązywały się więzi emocjonalne związane ze wspólnymi przeżyciami, na przykład podczas polowań, udziale w walkach z nieprzyjacielem i innych sferach życia, przeznaczonych jedynie bądź przede wszystkim dla mężczyzn. Ważną rolę spełniał wuj (brat matki), jako przedstawiciel tego samego klanu. Ich więź była wyraźnie eksponowaną więzią krwi, wzmacnianą obrzędami klanowymi o cechach religijnych. Rody, w który dziecko przynależy do rodu swojej matki, nazywamy rodami „matrylinearnymi” albo „klanami”. 

 Ciekawym przykładem na genealogię matrylinearną jest sposób dziedziczenia tronu u Piktów. Był to lud zamieszkujący północną Szkocję. Historycy i językoznawcy mają szereg wątpliwości z jednoznacznym określeniem jego przynależności etnicznej. Analizując listę władców piktyjskich w VI-IX wieku zauważamy, że przeważnie władzę po zmarłym królu przejmował jego siostrzeniec (syn siostry). Świadczy to, że wśród tego ludu ważniejszą była tego typu więź rodzinna, w tym dziedziczenie władzy w rodzie matrylinearnym, aczkolwiek królami byli mężczyźni. Jest to forma już wówczas archaiczna i nie spotykana u innych ludów Europy. 

 Jeszcze w bliskich nam czasach Hopiowie, żyjący na terenie Arizony w USA, swoją więź genealogiczną wyjątkowo mocno łączyli z przynależnością do określonego klanu (rodu matrylinearnego). Po wuju dziedziczyło się funkcje w społeczności. Wuj miał duży wpływ na wychowanie młodego mężczyzny. Nie można było poślubić dziewczyny należącej do tego samego klanu. Nawet jeśli odległego pokrewieństwa nikt już nie pamiętał, samą przynależność do określonego klanu uznawano za bliskie pokrewieństwo. Hopiowie uważali, 
że nawet ktoś należący do klanu o tej samej nazwie u sąsiedniego ludu Navaho był krewnym. Wiele o tym można wyczytać z autobiografii Talayesvy, Indianina z plemienia Hopi z klanu Słońca. Możemy się tam wiele dowiedzieć o codziennym życiu plemienia, o klanach Słońca, Jaszczurki, Ognia, Niedźwiedzia oraz o zwyczajach klanowych. 

Symbole klanów Hopiów 

Spróbujmy przeanalizować fragment tablicy genealogicznej rodziny na przykładzie potomków żyjącej na przełomie XVIII/XIX wieku Agnieszki z Dłużniewskich Maliszewskiej pochodzącej z Dłużniewa (Dużego albo Małego) w parafii Rogotwórsk. Na tablicy pokazuję jedynie połączenia genealogiczne poprzez kobiety. Zaznaczeni są jedynie ci mężczyźni, którzy są potomkami owej Agnieszki poprzez swoją mamę, czy babcię bądź prababcię. Nie zaznaczam jednak potomków tych mężczyzn, gdyż byliby potomkami Agnieszki tak przez kobiety, jak i przez mężczyzn. Tak pokazany „ród” jest rodem matriarchalnym” albo lepiej „matrylinearnym” bądź „klanem”. Pokazany na tablicy określiłem umownie „klanem Agnieszki z Dłużniewa”. 

Analizując tablicę widzimy, że zmieniają się nazwiska osób w kolejnych pokoleniach. Kobiety mają nazwisko rodowe (panieńskie) oraz przyjęte po mężu, albo nawet kilka po kolejnych mężach. Pokazani mężczyźni z kolejnych pięciu pokoleń to Maliszewscy, Kisielewscy, Chorzewscy, Karwowscy, Orzechowscy, Kuskowscy, Szumańscy i Brudzińscy. Wiadomo, że siostrzeniec nosi przeważnie nazwisko odmienne od swojego wuja, gdyż ma je po ojcu, nie po matce. Dlatego też po kilku pokoleniach świadomość takiego pokrewieństwa poprzez kobiety się zaciera. 

Ciekawą możliwość poznawania nawet bardzo odległego pokrewieństwa w liniach żeńskich daje szybko rozwijająca się w ostatnich latach genetyka. W naszym kodzie genetycznym dziedziczymy część genów po ojcu, a część po matce. Jest jednak pewna „cząsteczka” tegoż kodu, którą dziedziczymy zawsze po matce. Zwana jest mitochondrialnym DNA. Mają ją tak mężczyźni jak i kobiety. Jednakowoż mężczyźni nie mogą jej przekazywać potomstwu. Przenoszona jest tylko przez kobiety. Czyli jest tak, jak w dziedziczeniu władzy królewskiej u Piktów i przynależności do klanu u Hopiów.

Zostało to przybliżone w książce Bryana Sykesa „Siedem matek Europy”. Autor jest profesorem genetyki na uniwersytecie w Oxfordzie. W swojej książce przedstawił genealogię ludzkości według połączeń matrylinearnych. Okazuje się, że można w oparciu o mitochondrialne DNA wydzielić ponad trzydzieści grup (dużych klanów) i ukazać w jaki sposób są ze sobą połączone. Zwane są one w nomenklaturze naukowej badaczy DNA haplogrupami. Wszystkie one łączą się pochodzeniem od jednej kobiety określonej jako „mitochondrialna Ewa”. Europejczycy pochodzą z siedmiu takich dużych klanów zaprezentowanych we wspomnianej książce (do jej lektury bardzo zachęcam). Klany te (haplogrupy) określone są literami. Autor do liter przyporządkował konkretne (wymyślone przez siebie) imiona. Tak jest wygodniej i sympatyczniej dla czytelnika. Jedną z nich jest haplogrupa „T”. Bryan Sykes pramatkę tej haplogrupy (tego ogromnego klanu) określił imieniem „Tara”. Krew jej (bardziej geny) przeniknęła do wielu spośród nas. Badając ilość mutacji pojawiających się w mitochondrialnym DNA można określić, kiedy żyła owa kobieta. Jak wynika z tego rodzaju badań, było to około 10-12 tysięcy lat temu. Jej potomkami jest obecnie około 10% Europejczyków. 

 

Analizując zaistniałe przez tysiąclecia mutacje, haplogrupę „T” dzieli się na dwie mniejsze: „T1” i „T2”. Pośród osób należących do haplogrupy „T2”, czyli jednej z gałęzi potomków „Tary”, są ludzie różnych narodowości i różnych grup społecznych, wszak podziały etniczne nastąpiły o wiele później. Wśród nich jest sam Bryan Sykes, car rosyjski Mikołaj II, a także autor tego artykułu. Zamieszczamy tablicę linii matrylinearnych żeńskich przodków cara Mikołaja II oraz Wandy (prababki autora tekstu). Byli prawie rówieśnikami. Ich wspólna prapra…babka żyła parę tysięcy lat temu. Oczywiście Wanda wiedziała, że władcą państwa, w którym mieszka, jest car Mikołaj II, ale car nie miał zielonego pojęcia o istnieniu zwykłej, jednej z milionów, swojej poddanej. Dzisiejsze badania genetyczne umożliwiają nam takie refleksje. 

Zwróćmy jeszcze uwagę, że pośród przodków Mikołaja II kolejne kobiety mieszkały w różnych państwach, mówiły różnymi językami – taki był los kobiet wywodzących się z dynastii książęcych i królewskich. Natomiast kolejne pokolenia kobiet, będących moimi przodkami, mieszkały w mazowieckich wioskach położonych niedaleko od siebie. 

Bibliografia selektywna: 

David Lambert, Randal Gray, Władcy Wielkiej Brytanii, Poznań 1994. 

Bryan Sykes, Siedem matek Europy, Warszawa 2002. 

Don C. Talayesva, Wódz Słońca, Warszawa 1964. 

 

Kategoria: Znaleziska | Dodał: wlodeks (15 Kwiecień 2014)
Wyświetleń: 527 | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 0
Imię *:
Email *:
Kod *: