Sobota, 23 Wrzesień 2017, 19:31
Witaj Gość
Główna | Rejestracja | Wejdź | RSS

Sekcja Genealogiczna

Artykuły

Główna » Artykuły » Indeks » Z archiwalnej półki

Odrobina błękitnej krwi
Odrobina błękitnej krwi Błękitna krew - mianem tym określa się potocznie osoby wywodzące się ze stanu szlacheckiego. Dla wielu początkujących genealogów – amatorów znalezienie szlacheckiego przodka jest główną siła napędową podejmowanych wysiłków badawczych. Swe poszukiwania zaczynają od studiowania herbarzy a samo brzmienie nazwiska z końcówką - ski bądź – cki dla nich to przekonanie o szlacheckim pochodzeniu. Zresztą ja też tak zaczęłam w przypadku nazwiska, które obecnie noszę. Dopiero później zaczęłam rzetelnie odtwarzać historię zarówno moją jak i małżonka rodziny. Swoje pochodzenie teoretycznie znałam. Wywodziłam się z rodziny robotniczo- chłopskiej. Ojciec robotnik, dziadek chłop. Wiele lat temu, wtedy kiedy jeszcze nie interesowałam się genealogią dowiedziałam się, że moja babcia Leokadia Bartnik z Kuderskich (23.12.1885-30.12.1966) ma pochodzenie szlacheckie. Oczywiście szlachcicem miał być jej ojciec Michał Kuderski. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Michał Kuderski w akcie swojego ślubu w 1871 roku w parafii Bąkowa Góra tak naprawdę ma napisane nazwisko Kuder i występuje jako strażnik leśny. Urodził się we wsi Pilczyca (obecnie w świętokrzyskim). Poślubił w Bąkowej Górze Walerię Ksawierę Marcinkiewicz urodzoną 14.11.1852 roku w Niedośpielinie córkę Tomasza i Delfiny Elżbiety z Golińskich małżonków Marcinkiewicz. Nazwisko Kuderski pojawiło się dopiero przy aktach chrztu jego dzieci. Zresztą dzieci te przy chrzcie otrzymywały po dwa lub trzy imiona co w ówczesnych czasach nie było powszechne. Takie zwyczaje z reguły panowały u szlachty, bogatego mieszczaństwa i oficjalistów dworskich (ekonom, zarządca majątku, plenipotent, possesor). Pochodzenie szlacheckie mieli natomiast obydwoje rodzice Delfiny Elżbiety Golińskiej – żony Tomasza, ale o tym później. Sam Michał Kuderski też jest dosyć zagadkową postacią. W aktach urodzenia niemal wszystkich dzieci (1872 do 1885) występuje jako strażnik leśny w Dobrenicach parafia Bąkowa Góra, natomiast po roku 1885 przeprowadza się do wsi Smotryszew w parafii Dmenin i tam urodzone kolejne dziecko w 1890 i 29.01.1891 roku ma napisane, iż ojciec jest zarządcą Fabryki Wapiennej. W Smotryszewie losy rodziny potoczyły się tragicznie. Waleria Ksawiera Kuderska zmarła w wieku 40 lat 05.12.1892 roku, natomiast jej mąż Michał- zarządca wapiennika zmarł 9 miesięcy później 11.09.1893 roku w wieku 51 lat osierocając zupełnie 4 synów i jedyną córkę niespełna 8 letnią Leokadię Walerię - moją babcię. Zapewne pradziadkowie są pochowani na cmentarzu w Dmeninie ale ich grób do czasów współczesnych się nie zachował. Ciekawe w tym jest to, że bracia Leokadii zdobyli wykształcenie. Jan Wiktor Kuderski – najstarszy syn Michała i Walerii w 1912 roku występuje jako księgowy w Cukrowni, wchodząc jednocześnie w skład Zarządu Cukrowni w Łyszkowicach woj. mazowieckie. O pozostałych braciach babci wiem niewiele. Adam Kuderski mieszkał i zmarł w Warszawie a Konstanty najprawdopodobniej wstąpił do Zakonu Ojców Paulinów w Częstochowie. I choć lata niezbyt odległe w żaden sposób nie mogę nawiązać kontaktu z wnukami braci babci Leokadii Bartnik z Kuderskich (po za jednym Andrzejem Kuderskim z Sopotu). Ale też ciekawa jest historia Tomasza Marcinkiewicza męża Delfiny Elżbiety Golińskiej. Tomasz urodzony 05.01.1812 roku w Sokolej Górze parafia Wielgomłyny jako panieńskie dziecko Magdaleny Sobieraj (1789 –21.12.1847) urodzonej w Krerach parafia Chełmo do nazwiska Sobieraj ma dopisane zarówno w unikatach jak i duplikatach ksiąg metrykalnych nazwisko Marcinkiewicz. Przez długi czas nie mogłam rozwikłać losów Tomasza i jego matki Magdaleny Sobieraj. Protoplastą tej gałęzi jest Krzysztof Sobieraj ur ok. 1727 roku we wsi Krery, jego syn Błażej ur. ok. 1751 zm. 09. 03.1811 z żoną Marianną zm. 22.12.1811 roku. Krzysztof Sobieraj był kmieciem. Jego wnuk Tomasz Sobierajczyk czyli Marcinkiewicz w 1843 roku w parafii ościennej w Niedośpielinie (akt 12) poślubił pannę szlachetnie urodzoną Delfinę Elżbietę Golińską. W akcie ślubu występuje jako pisarz prewentowy i zastępca wójta gminy Masłowice. Zresztą bardzo starannie się na akcie podpisał. W małżeństwie Tomasza i Delfiny Marcinkiewiczów urodziło się 8 dzieci (w parafii Chełmo, Bąkowa Góra i Niedośpielin) w tym moja prababka Waleria Ksawiera Marcinkiewicz urodzona w Niedośpielinie w 1852 roku. Rodzicami chrzestnymi dzieci Tomasza byli szlachcice; w 1860 roku wielmożny Władysław Wzdulski dziedzic Kraszewic i Józefa Siemińska w 1863 Konstanty Wzdulski i Stanisława Jodłowska w 1865 zarządca Korytna Antoni Medyński i Ludwika Sołtysińska z Bożykowej. Jeżeli bardzo zdolne dziecko chłopskie, nawet panny miało szansę na jakieś tam wykształcenie to już na pewno nie miało szansy ożenić się z ubogą szlachcianką a za taką uważam Delfinę Elżbietę Golińską. Dziś już niczego z tamtych lat się nie dowiem ale jestem intuicyjnie przekonana, że Magdalena Sobieraj zapewne była dziewką we dworze w Sokolej Górze a dziedzicami Sokolej Góry byli wtedy Wzdulscy i to Wzdulscy zadbali o wykształcenie mojego przodka a może też Wzdulski był jego ojcem, bowiem w innym przypadku to moją Magdalenę wydali by za jakiegoś parobka. Faktem jest, że Magdalena Sobieraj poślubiła 10 lat później w 1822 roku w parafii Grzymałków w świętokrzyskim Jakuba Marcinkiewicza - kowala urodzonego w Pilicy i to po ojczymie nosił nazwisko mój przodek Tomasz. Czy była formalna adopcja, pewnie nie a tak naprawdę nie wiem jakie prawo obowiązywało na początku XIX wieku. A teraz powracając do szlacheckiego pochodzenia przodków. Moja prapraprababka Delfina Elżbieta Golińska urodziła się 14.11.1823 roku akt 140 w Woli Jaykowskiej parafia Pajęczno z rodziców urodzonego Walentego Golińskiego possesora wsi oraz urodzonej Teresy z Jabłońskich . Teresa tak naprawdę na chrzcie miała nadane trzy imiona a podobnie jak jej ojciec używała tylko tego trzeciego imienia. Rodzicami chrzestnymi Delfiny Elżbiety był Wincenty Jabłoński z Koconii i Walenty Wolski. Wincenty Jabłoński był dziedzicem wsi Koconia - to rodzony o rok młodszy brat matki dziecka a mojej pra..babki. Ślub rodziców Delfiny odbył się 18.06.1822 roku w Zagórzu parafii Chełmo. (36 letni wdowiec i 36 letnia panna) Do ślubu asystowali : 54 letni Franciszek Wzdulski – dziedzic Zagórza i brat Wincenty Jabłoński – dziedzic Koconii , którego żoną była Julia z Brzeskich. Ojciec Teresy Klemens Franciszek Ksawery Jabłoński – dziedzic Koconii już nie żył,(1759-1795) matka zaś 50 letnia Anna z Czaplickich wyszła ponownie za mąż w 1800 roku za Stanisława Jaksę Bąkowskiego i mieszkała wówczas w Goszczowicach w sandomierskim. Urodzony Walenty Goliński był zaś synem Wawrzyńca i Wiktorii z Jaroszewskich. Do sporządzenia aktu ślubu przedstawił akt znania zamiast metryki chrztu.Teresa była jego drugą żoną. Pierwszą żoną Walentego była Marcjanna ze Skrzyńskich, która zmarła w Woli Jaykowskiej parafii Pajęczno 31.05.1821 roku najprawdopodobniej wskutek komplikacji poporodowych, bowiem 05.05.1821 roku urodziła syna Filipa Jakuba. Delfina Golińska – moja praprababka miała zatem brata przyrodniego Filipa Jakuba i młodszego brata rodzonego Stanisława Antoniego urodzonego w Woli Jaykowskiej 06.05.1827 roku. Walenty Goliński w akcie ślubu swojej córki Delfiny Elżbiety w 1843 roku w parafii Niedośpielin występuje już jako cząstkowy właściciel wsi Karczow. Niestety nie odszukałam jeszcze aktów zgonu zarówno Walentego jak i Teresy Golińskiej, ani Anny Bąkowskiej I voto Jabłońskiej z Czaplickich. Wydawało by się, że genealogią szlachecką będzie łatwiej odszukać. W moim przypadku znacznie głębiej odszukałam swoich chłopskich przodków aniżeli tę jedną szlachecką gałązkę. Według szlachty wylegitymowanej w Królestwie Polskim moi Jabłońscy legitymowali się herbem Jasieńczyk. Stanisław Respont Jabłoński nabył w 1742 roku od Michała Dobieckiego i jego żony Elżbiety ze Stokowskich wieś Koczonia (obecna Koconia) natomiast Czapliccy legitymowali się herbem Lubicz. Kazimierz Czaplicki wojski zakroczymski w 1774 roku nabył od Anny z Mileckich Bobrownickiej wieś Dobromierz k/Przedborza. Moja pra...babka Anna z Czaplickich z całą pewnością spokrewniona z Kazimierzem urodzona w Rzejowicach była córką Benedykta i Marianny z Łubieńskich małż. Czaplickich. Dla początkujących genealogów mała uwaga. Mianem urodzony określano w tamtych latach szlachcica, wcześniej w aktach łacińskich używano zwrotu „generosi”. Genealogia każdej rodziny kryje wiele interesujących tajemnic, czasami są to informacje, którymi nie za bardzo chcielibyśmy się pochwalić ale niestety zaczynając poszukiwania musimy być przygotowani na wszelkie dobrodziejstwo z jakim nam się przyjdzie zmierzyć. Alicja Surmacka
Kategoria: Z archiwalnej półki | Dodał: MarcinW (18 Luty 2015)
Wyświetleń: 589 | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 0
Imię *:
Email *:
Kod *: